Szanowny Panie Ministrze! Jak donosi prasa, obowiązująca ustawa o ratownictwie medycznym jest martwa, gdyż
Szanowny Panie Ministrze! Jak donosi prasa, obowiązująca ustawa o ratownictwie medycznym jest martwa, gdyż brakuje przepisów wykonawczych. Służba zdrowia traci codziennie setki tysięcy złotych. Jednym z powodów strat jest to, że nadal ratownicy medyczni nie mogą pełnić samodzielnych dyżurów w karetkach. Niektórzy z nich po siedmiu latach nauki i studiach medycznych w praktyce pełnią funkcję sanitariuszy. Jedynie na zachodzie Polski niektóre stacje pogotowia decydują się, by w obsadzie karetki nie zatrudniać lekarzy. Są do tego zmuszone. Nie ma chętnych do dyżurów, poza tym wielu medyków wyjechało za granicę i ktoś musi ich zastąpić. Ratownicy medyczni, szczególnie ci po studiach wyższych, także wyjeżdżają. W Anglii czy Niemczech wysoko ceni się ich umiejętności. W Danii nikogo nie dziwią paramedycy, czyli ratownicy właśnie, którzy jadą do potrzebującego rowerem. Na miejscu oceniają, czy potrzebne jest wezwanie karetki i transport pacjenta do szpitala. Zanim rozpoczęto prace nad ustawą o ratownictwie medycznym, obliczono, ze gdyby zrezygnować z lekarzy jeżdżących do wypadków karetkami, można by za to kupić, obsadzić i wyposażyć 100 nowych karetek w kraju.
Wobec powyższego pytam pana ministra:
1. Czy prawdą jest, że obowiązująca ustawa o ratownictwie medycznym jest martwa, gdyż brakuje przepisów wykonawczych?
2. Czy prawdą jest, że służba zdrowia traci przez to codziennie setki tysięcy złotych?
3. Jakie kroki zamierza podjąć pan minister, aby zmienić ten stan rzeczy?
Poseł Anna Sobecka
Toruń, dnia 2 stycznia 2007 r.